Czego chcą się dowiedzieć kandydaci na studia? Najbardziej intrygujące pytania – część 1.

Złote rybki, jednorożce, pływanie w Odrze z kaczkami, uszka zwierzaczka ze Snapchata – zobaczcie pierwszą część opowieści Pani Snap, ekspertki Studia.pl o najbardziej oryginalnych pytaniach kandydatów na studia.

Rybka chce studować

Goldfish in the aquarium

-Pani Snap! Mam dwie złote rybki – Anastazję i Leona. Czy mogę je zabrać do akademika? – zapytała mnie kandydatka na studia podczas ubiegłorocznej rekrutacji. I od razu przypomniałam sobie taką kartkę wywieszoną na drzwiach przez obsługę jednego z uczelnianych domów studenckich „Proszę nie wpuszczać kocura, wszystkie kotki i tak już w ciąży”. Student AGH przemycił bardzo niewielkie jacuzzi do pokoju w akademiku, więc co tam takie złote rybki! Słoik z powodzeniem zmieścisz do walizki! Tak wiem, zwierząt w akademikach trzymać nie wolno, ale w zasadzie takie rybki… kierowniczki obiektu nie połkną w całości 😉  Jako miłośniczka zwierząt zdecydowanie postuluję o zmianę przepisów w tym względzie!

Jako mąż i prawie mąż

Wedding rings

W ogóle życie w akademikach często trapi przyszłych studentów. No bo na przykład takie pytania: „A czy mogę w akademiku zamieszkać w jednym pokoju z moim prawie mężem?”. Otóż pokoje w akademikach są niestety jednopłciowe. Poza tym, co oznacza „prawie mąż”? Jak bardzo jest on pan mąż, a jak bardzo prawie? Bo prawie robi dużą różnicę… Zatem tutaj zawiadujący działami spraw studenckich na uczelniach są jednomyślni – nie można. Ale za to wyobraźcie sobie te wszystkie historie sprzed lat naszych babć, dziadków, czy rodziców, ba! Profesorów, dziekanów wydziałów, którzy niegdyś pod osłoną nocy zakradali się do żeńskiego akademika… jakież to były historie! Jakież zakazane miłości! Jakieś emocje!

 No ale idźmy dalej! „A czy w akademikach panie ścielą łóżka”? „Czy w akademiku nosi się obuwie zmienne”, „Czy mogę zabrać swoją pralkę do pokoju”? „Czy mogę swoją szafę?”…

Pralki nie można, są pralnie. Obuwie zmienne – no warto mieć bambosze, papcie, kapcie. Najlepiej takie, co przypominają dom rodzinny – choinkowy prezent, rękodzieło babci. Zawsze to milej. Co do pokojówek – jednak zostańmy przy tym, że maturzyści łóżka potrafią ścielić. Już słyszę te wymówki – spóźniłem się na zajęcia, bo… musiałem pościelić łóżko! Nie wiem, czy prowadzący łyknie takie tłumaczenie, ale gdyby panie pokojówki były, to już w ogóle nikt by nie uwierzył, nie? 😉 Poza tym, jak pokojówki to i śniadania. Co by wtedy zrobił nasz poczciwy wrocławski bar mleczny Miś? Szafy są na stanie.

Sen o topielcu

Professional kayak athlete on training

Ale problemów jest więcej. Kiedyś na przykład kandydat zapytał mnie, czy budynki Uniwersytetu znajdują się na terenach zalewowych. Zalewowych, hm. Czyli że w pobliżu jakiegoś zbiornika wodnego. Rzeki, stawu, zalewu, jeziora, nie wiem – kałuży. Wrocław leży nad Odrą. Budynki Uniwersytetu, a jest ich 50, mieszczą się w całym mieście. I tak, są takie, które są blisko rzeki – Kampus Grunwaldzki (chemia, biotechnologia, matematyka, informatyka, dziennikarstwo, komunikacja wizerunkowa), Instytut Filologii Polskiej, judaistyka, nawet ul. Szewska, czyli dzielnica humanistów i sam gmach główny, gdzie zajęcia mają geografowie – to są budynki nad rzeką. Nie wytrzymałam i zapytałam – ale dlaczego o to pytasz? Dlaczego? Pływanie jest w ramach WF-u, ale nieobowiązkowe, a po Odrze można pływać kajakiem w ramach zajęć, ale tylko na wyraźnie życzenie studenta. Szybko dostałam odpowiedź – „A bo wie pani, bo ja mam taki powtarzający się sen, że umieram w budynku zalanym wodą”. No jasne, tego nie chcemy. Absolutnie! Szukamy szybko najlepszego z możliwych rozwiązań! Wydział Nauk Społecznych przy Koszarowej (Koszmarowej) NIE znajduje się nad rzeką, polecamy! Rekrutuj się na politologię! Jeśli to jest jedyny wyznacznik…

Noga się zrośnie

Young Caucasian girl with broken leg in plaster cast

Interesujące są również pytania dotyczące procesu rekrutacji. 

– Pani Snapchat, rejestruję się w tym waszym systemie, i tam jest taka rubryka do odfajkowania! I mam ją odfajkować czy nie? W tym sensie, że jak mam obecnie złamaną nogę, to mam zaznaczyć, że jestem niepełnosprawna?  Otóż niekoniecznie. Nie, nie. 

Zemsta królowej nauk

Math student presentation

-No dobrze. Tak tu pani opowiada o tych przedmiotach, że to trzeba zdawać na ten kierunek, tamto na tamten. A co jak ja nie zdałem matury z matematyki? To czy mogę się rekrutować na kierunek humanistyczny? 

No właśnie! 

Tutaj prosimy o listy do redakcji, wiadomości na fejsbuku… co sądzicie – czy humanistom w życiu przydaje się matematyka? Bo może faktycznie trzeba wystosować petycję do Ministerstwa i do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, żeby zmieniono przepisy i żeby tej matmy nie było na maturze… Póki co niestety jest tak, że niezdana matura z matematyki to niezdana matura, a jak matura niezdana, to na studia się pójść nie da. 

A tak na marginesie – wiecie, że na studiach polonistycznych jest logika?

Nicość istnieje

star cluster and plasma in outer space

No dobrze, idźmy dalej. Kandydaci często pytają mnie też o rzeczy, które nie istnieją. Których nie ma. Najgorzej, jak pytają o szczegóły tego, czego nie ma. Dajmy na to takie progi punktowe (patrz – artykuł o co chodzi z punktacją na studia). Progów punktowych u nas nie ma. Nie ma też wielu kierunków, chociaż wiele jest – wszystkich około 90. No i pojawiąją się takie pytania: „Pani Snap, jakie progi punktowe na kosmetologię?” (nie mamy ani progów punktowych, ani kosmetologii), „A jakie progi punktowe na wetę? (nie mamy progów punktowych ani wety. Weta jest na Uniwersytetach Przyrodniczych, serdecznie pozdrawiam). „Jakie progi punktowe na architekturę?” (nie mamy ani progów punktowych, ani architektury, pozdrowienia dla politechnik!). I tak dalej, i tak w kółko. Ja wtedy grzecznie odpowiadam – nie mamy progów punktowych, a punktami rekrutacyjnymi ostatniej osoby z zeszłorocznej listy rankingowej nie ma się co sugerować, bo… (patrz, mój poprzedni artykuł). Po czym kandydat odpisuje „Aha. No dobrze”, ja sobie myslę – jest! Jest! Jest! Zrozumiał! A on zadaje kolejne pytanie: „No ale ile, tak wie pani, mniej więcej”.

Filtry zostaw w domu

Kilka lat temu hitem w internecie było zdjęcie pewnej blondynki z filtrem ze snapchata przesłane do systemu rekrutacyjnego uczelni jako to, które ma się znaleźć na legitymacji studenckiej. Tak, dobrze się domyślacie, tą blondynką byłam ja, zdjęcie wrzuciłam jako przykładowe wraz z treścią posta, który można skrócić jako „Nie wgrywajcie do systemu zdjęć z filtrami ze snapchata, bo będziecie mieć takie na legitymacji”. To było moje zdjęcie, ale historia jak najbardziej prawdziwa, tak jak i ta, że jak ktoś wpisał do systemu „pierwsze imię: Anna, drugie imię: nie mam, nazwisko: Kowalska” to tak mu wydrukowano na legitymacji: „Anna nie mam Kowalska”.

Jeden róg

Creative unicorn pattern on blue background. Abstract art texture Minimal fantasy concept. Banner

I to nie chodzi o moją uczelnię. Takie pytania i takie problemy pojawiają się wszędzie. Na wszystkich uczelniach. Państwowych, prywatnych, dużych, małych. W wielkich miastach i małych miasteczkach. Są zupełnie naturalne.  Ba! Gdybym ja rozpoczynała swoje studia w dobie mediów społecznościowych też bym takie zadawała! Na bank! Pisałabym na fejsie – „A czy dokumenty mogę zanieść w teczce w unicorny? Nie mam innej” (kocham unicorny), albo gdybym chciała wysłać je pocztą, do koperty wsadziłabym swój dowód osobisty. W oryginale!

Ach, ta urocza młodość!

Pani Snap

Koniec artykułu. Może sprawdzisz inne treści?

Sprawdź inne artykuły, które mogą Cię zainteresować

Portal Studia.pl wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci pełnego dostępu do jego funkcjonalności i gromadzeniu danych analitycznych. View more
Akceptuję