4



Urzędas zakopany w “papierologii” i prowadzący nudne szkolenia? A może anioł stróż pracowników, który dba o ich życie i zdrowie? Jak wygląda w praktyce praca specjalisty ds. BHP? Wyjaśnia Rafał Luźny, odpowiedzialny za BHP w firmie produkcyjnej, absolwent Wyższej Szkoły Pedagogiczno-Technicznej w Koninie.



W wielu firmach pracownicy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie „czym zajmuje się specjalista ds. BHP”. Inspektor ds. bezpieczeństwa i higieny pracy często widziany jest jako szkoleniowiec, który szkoli nowych pracowników lub urzędnik wypełniający stosy mało potrzebnej dokumentacji.  Czyli równie dobrze mógłby zniknąć z danej firmy czy instytucji.

Nie mógłby zniknąć z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na Kodeks Pracy Specjalista ds. BHP musi być zatrudniony w większość firm liczących powyżej 10 osób. Drugi powód jest znacznie ważniejszy. Jeśli pracownik zajmujący się BHP wykonuje dobrze swoją pracę, to po prostu zapobiegnie wypadkom przy pracy. Może nie wszystkim - nie żyjemy w świecie idealnym, Ale większości wynikającym z niechlujności, brawury czy braku przezorności. Czyli uratuje komuś życie lub zdrowie. Oczywiście większe ryzyko niebezpiecznego wypadku jest w fabryce niż w urzędzie. Jednak nawet w biurze dobrze pracujący BHP-owiec zadba o wzrok czy kręgosłupy pracowników za biurkiem.


ZOBACZ SZCZEGÓŁY KIERUNKU BHP NA WSPT W KONINIE

To jak w praktyce wygląda normalny dzień pracy specjalisty ds. BHP?

Wiele osób myśli, że w tym zawodzie zaczyna się dzień od kawy i przez większość czasu ma się wolne. Tymczasem nasz dzień pracy jest dość intensywny. Ja zwykle z samego rana przeglądam maile, czy nie musimy pilnie sprawdzić danego stanowiska pracy. Jeśli wszystko jest do tej pory w porządku, to idę na kontrolę po zakładzie. Następnie zwracam uwagę na dokumentację czy nie ma w niej żadnych braków i robię prasówkę z prawa pracy i wszystkich potrzebnych mi zapisów kodeksie. Następnie szkolę pracowników. Musimy przekazać pracownikom wiedzę, jak mają pracować, aby nie skrzywdzić siebie lub współpracowników. Staramy się każdego dnia dawać sygnały pracownikom, obserwując czy wykonują swoje zajęcia w zgodzie z zasadami bezpieczeństwa. Jeśli nie prowadzę szkolenia, to robię kolejny obchód. Można powiedzieć, że cały dzień patrzę komuś na ręce. W firmie, w której jestem zatrudniony, każdego dnia mamy inne zadania. Nie jest to praca, gdzie możemy poddać się monotonii. 


A jak wyglądają obchody?

Każdego dnia musimy sprawdzić poszczególne stanowiska pracy. Kontroluję miejsca, w których mogłoby dojść do wypadku i staram się temu zapobiec. Pierwszym krokiem jest sprawdzenie czystości. Może się to wydawać zbyt “czepialskie”, ale czystość stanowiska jest kluczowa i wspomaga bezpieczeństwo pracownika. Odłożona “na chwilę” pusta butelka po soku może stać się przyczyną nieszczęścia. Sprawdzamy, czy stanowiska są dobrze oświetlone. Czy pracownicy są właściwie ubrani. Czy mają zabezpieczone oczy, dłonie oraz czy mają na głowie kask. Jeśli coś jest nie tak, jak być powinno, to pouczamy pracowników. Nie dopuszczamy ich do pracy do czasu, aż nie będzie wszystko zgodnie z wymaganiami. 

3

Sprawdzają Państwo też maszyny i urządzenia, na których pracują ludzie?

Oczywiście! Jest to bardzo ważne, aby urządzenia były w pełni sprawne. Każde urządzenie ma swoje zabezpieczenie fabryczne, które musi być sprawdzone, czy działa prawidłowo. Musimy zwrócić szczególną uwagę czy pracownik dla swojej wygody nie ignoruje zasad bezpieczeństwa i np. nie zapomina o zamknięciu obudowy ochronnej. Pracownika możemy pouczyć i może on kontynuować pracę, natomiast w przypadku maszyn i urządzeń sprawa jest bardziej skomplikowana. Jeśli zauważymy jakiekolwiek uchybienie, to wzywamy osobę odpowiedzialną za naprawę maszyn. Nadzorujemy to stanowisko do czasu, gdy urządzenie spełni wszelkie normy bezpieczeństwa i dopiero wtedy pozwalamy pracownikowi na dalszą pracę.


Wspomniał Pan o dokumentacji, rzeczywiście jest tego tak wiele?

Podstawą jest karta obiegowa, którą musimy wypełniać na bieżąco. Musimy tworzyć charakterystykę pracy każdego stanowiska. Robimy to po to, aby znaleźć sposób na jeszcze większą poprawę bezpieczeństwa pracowników. Oczywiście nie jest tak, że każdego dnia mam do wypełnienia dziesiątki stron dokumentów. Wiele z nich wypełnia się raz w miesiącu bądź też raz do roku. Przekonanie, że inspektor BHP siedzi całymi dniami za biurkiem, „w papierach”, jest bardzo błędne. Zwykle jesteśmy jak najbliżej pracowników. Cały czas staramy się znaleźć jak najlepsze rozwiązania w kwestii bezpieczeństwa i higieny pracy. Niby taka błahostka, ale czasem nawet wymiana zwykłych narzędzi potrafi się do tego przyczynić. Obserwujemy dosłownie wszystko. 


Co najbardziej podoba się Panu w pracy na tym stanowisku?

Czuję się trochę aniołem stróżem. Pracownicy, którzy widzą, że nadchodzi pracownik działu BHP, zaczynają inaczej pracować. Nagle ci, którzy nie mieli kasku, zakładają go. Motywujemy pracownika, żeby zadbał o siebie. Niestety żyjemy w takich realiach, że to my dbamy o pracowników lepiej niż oni sami o siebie. Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni. Bardzo lubię element przekazywania wiedzy pracownikom. Uważam, że najważniejsze jest to, aby dzielić się wszystkim, co samemu się potrafi.

2

Jakie cechy charakteru potrzebne są w tym zawodzie?

Na pewno spostrzegawczość - jest to podstawa. Wiedza książkowa nie jest wszystkim, trzeba mieć podejście do ludzi i pracy. Trzeba wiedzieć, jak wygląda ona od podstaw. Dobrze gdy, taki inspektor BHP wie, jak się pracuje na danym stanowisku. Dzięki temu ma się lepsze postrzeganie tego zawodu, wykonywania obowiązków. Umiejętność analizy sytuacji i szybkiego myślenia często pod wpływem stresu jest bardzo ważna. Nie ukrywajmy - zdarza się, że to zajęcie wiąże się z uczestnictwem na miejscu wypadku. W takich sytuacjach należy zachować tzw. zimną krew i działać zgodnie z procedurami i wytycznymi. Oczywiście każdemu życzę, aby takich sytuacji było jak najmniej, bo taka jest rola w tym zawodzie. Pamiętajmy też o tym, że pracownicy muszą wiedzieć, że my jako pracownicy BHP dajemy im poczucie bezpieczeństwa. Właśnie przez to, że nadzorujemy, jak wykonują swoje obowiązki, staramy się dać im pewne rozwiązania oraz wskazówki jak ma wyglądać ich praca, aby nie stało się im nic złego.


Co można robić po kierunku BHP?

Poza pracą jako inspektor BHP można np. pracować przy projektowaniu systemów przeciwpożarowych. Ogólnie wszędzie tam, gdzie ważne jest bezpieczeństwo pracowników i nie tylko. Aktualnie zapisałem się także na studia podyplomowe z pedagogiki na WSPT w Koninie. Chciałbym w przyszłości otworzyć swoją firmę szkoleniową, aby szkolić pracowników z zakresu BHP w innych firmach.


Dlaczego wybrał Pan BHP?

Po skończeniu szkoły średniej szukałem ciekawego zawodu, w którym mógłbym się spełnić. Myślałem o energetyce. Jednak BHP wydało mi się bardzo intrygujące, był to nowy kierunek, który dopiero dotarł do naszego kraju. Dotychczas BHP to były tylko kursy przygotowujące. Miałem wrażenie, że rynek pracy będzie dość duży i nie będę miał problemów ze znalezieniem zatrudnienia.


A dlaczego akurat Wyższa Szkoła Pedagogiczno-Techniczna w Koninie?

Początkowo studiowałem w Poznaniu, niestety praca zmusiła mnie do przeniesienia się do innego miasta. Przeglądając propozycję uczelni, zauważyłem że WSPT z Konina ma bardzo dobrą kadrę wykładową - na czym zależało mi najbardziej. Tak więc trafiłem na tę uczelnię i nie żałuję tej zmiany. Muszę docenić podejście wykładowców do studentów. Większość kadry to osoby, które na co dzień pracują w zawodzie. Co za tym idzie, zajęcia to potężna dawka wiedzy praktycznej, która przydaje się w pracy. Uczelnia zapewnia także możliwość rozwoju, pomaga choćby w znalezieniu praktyk i oferuje dużą ofertę zajęć podyplomowych - już w trakcie studiów można zaplanować sobie dalszą edukację. 


ZOBACZ SZCZEGÓŁY KIERUNKU BHP NA WSPT W KONINIE

Jakie było najtrudniejsze wyzwanie podczas studiów?

Pamiętam to bardzo dobrze. Było to stworzenie kompletnej dokumentacji wypadku wymyślonego przez danego wykładowcę. Profesor przekazał nam, że wydarzył się pewien wypadek na stanowisku pracy, którego np. nigdy nie widzieliśmy. Naszym zadaniem było zgłębienie wiedzy, jak wygląda praca na takim stanowisko. To było najbardziej czasochłonne. Kolokwialnie mówiąc: trzeba było wejść w „buty” tego pracownika i przeanalizować, w jaki sposób wykonuje swoje obowiązki. Następnie przeprowadzaliśmy taki wypadek od A do Z - od czasu przystąpienia do pracy przez wypadek aż do jego następstw. Na koniec musieliśmy przygotować kompletną dokumentację. Cały projekt zajął mi trzy tygodnie. 


Co najbardziej ze studiów przydaje się w tym zawodzie?

Wykładowcy w bardzo przystępny sposób potrafią przekazać studentom kodeks pracy. Nie oszukujmy się, nie jesteśmy prawnikami, a kodeks pracy jest pisany właśnie przez prawników. Każdy podpunkt kodeksu można zrozumieć na wiele sposobów i najważniejsze, jak to przełożyć na codzienną pracę. Jednym z moich aktualnych zadań jest takie przekazanie informacji z kodeksu pracy pracownikom, aby go zrozumieli, wcześniej to wykładowcy przekazywali mi tę wiedzę w sposób zrozumiały. 


 

!-- Global site tag (gtag.js) - Google Analytics -->