To, że macie 20 lat, nie boicie się pracy i jesteście otwarci na nowe wyzwania nie oznacza, że musicie brać najgorsze oferty dostępne na rynku. Owszem, jeśli was przyciśnie to biegnijcie na nocki do magazynu albo dmuchanie balonów na komuniach. W normalnych okolicznościach, warto oszacować czy dana praca będzie się wam opłacać finansowo i czasowo. Łatwo się wpakować w coś na czym dobrze nie zarobicie, zmarnujecie wakacje, a zdobyte doświadczenie będzie zerowe. Dlatego też zrobiliśmy listę pięciu najgorszych, typowo studenckich prac, od których lepiej trzymać się daleko!


businessman 3036181 6401. Naganiacze restauracji i klubów
Gdybym miał teraz stworzyć ogłoszenie naganiacza to napisałbym, że “praca wymagająca osób energicznych, z poczuciem humoru i łatwością do nawiązywania kontaktu. Że stawki są atrakcyjne, godziny elastyczne, a praca jest na wolnym powietrzu. O ile żadna z tych rzeczy nie jest całkowitym kłamstwem, wszystko co wymieniłem mija się z prawdą. Każdy kto choć raz był w weekend na starówce, będzie wiedział o co chodzi. Powiedzmy to wprost: o ile oferta pracy nie pochodzi z Krakowskiego Przedmieścia albo ze starówki w Krakowie, gdzie rokrocznie przyjeżdżają miliony pijanych albo turystów, nie warto w to wchodzić.

bodyguard 247682 6402. Ochroniarz
Praca ochroniarza zależy od wielu czynników i bywa bardzo nierówna. Ma jednak pewne punkty wspólne:
- niskie wynagrodzenie,
- ogromna liczba godzin i kilometrów do pokonania,
- bezmyślne patrzenie się na ludzi
- plastikowy garnitur
Zdarzają się oferty pracy w ochronie na przykład biurowca, gdzie pół dnia i nocy będzie można siedzieć na fejsie albo układać pasjansa. Jednak lwią częścią pracy ochroniarza, najczęściej w centrach handlowych są puste kilometry, które trzeba wychodzić odbijając kartę w punktach kontrolnych. Czasy, gdy ochroniarz siedział w kanciapie i z nudów czytał książki, minęły bezpowrotnie.

3. Praca w stroju maskotki
Każdy kto choć raz dorabiał przy animacji dzieci będzie wiedział o co chodzi. Wizja zarobienia kilku stów podczas jednej dniówki jest bardziej niż kusząca. Ale jeżeli nigdy nie robiliście czegoś podobnego, to zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie:
- 30 stopni,
- molo w Sopocie albo stadion podczas meczu o Puchar Polski,
- tłum
- jazgot
Pośrodku ty, w samych gaciach bo przecież ukrop i z trzy metrowym kostiumem Shreka na sobie. Cały czas aktywny na 120%, machasz rękami, tańczysz, wygłupiasz się, pozujesz do zdjęć. Zagadujesz dzieci, dorosłych, starszych. I tak przez osiem, czasem dziesięć godzin. Polecam każdemu spróbować dosłownie raz w życiu, zdecydowanie osobom, które krytykują biurowy tryb pracy.

Zobaczcie także nasz wideoporadnik jakich zawodów unikać!

4. Pracownik call center
Niezależnie czy w bezimiennej firmie z siedzibą pod Radomiem, czy przy Marszałkowskiej w Warszawie, praca na słuchawce... wciąż jest pracą na słuchawce. Teoretycznie proponowanie nowego pakietu z tabletem w promocji, brzmi bardziej prestiżowo niż zapraszanie na pokaz pościeli i garnków. W praktyce jednak niczym się to od siebie nie różni, a wy jesteście tak samo bezbronni wobec chamstwa i agresji obcych pod drugiej stronie aparatu. Co gorsza, wasza pensja zależy od niego. Praca z pozoru wygląda spoko: siedzicie w ogrzewanym biurze, przy komputerze, z darmową herbatą i dzwonicie do ludzi. Macie do wyklepania sztywny scenariusz, a jak jesteście gadatliwi to tylko czekać na premie i bonusy. Jednakże zanim to nastąpi, będziecie mieli serdecznie dość wszystkiego. Call center to jedna z najcięższych prac dorywczych, ponieważ wycieńcza psychicznie. Stawki może nie są najgorsze, ale bycie czyimś emocjonalnym workiem treningowym, średnio się opłaca. Szczególnie, że cały czas musicie być grzeczni i uprzejmi, ponieważ jeden wybuch i po waszej premii.
crazy 3126441 640
5. Bezpłatny staż w "prestiżowej firmie", który... wpiszesz sobie w cv
Na koniec zostawiłem najgorszy rodzaj pracy, będący zwykłym oszustwem. Na szczęście powoli odchodzi się od takich praktyk, a Unia Europejska wprowadza kolejne regulacje, żeby każdy staż był płatny. Niemniej wciąż na rynku można znaleźć pełno ogłoszeń pracy, które obiecują “wystrzelić” wasze CV na inny poziom, a w rubryce “oferujemy” jest magiczne zdanie: “możliwość zatrudnienia na pełen etat”. Naprawdę super jeśli jesteście skorzy do pracy i nie boicie się wyzwań, w myśl zasady “bez pracy nie ma kołaczy”, ale warto chociaż trochę cenić swój czas i wkład pracy. Układanie dokumentów przez osiem godzin albo przygotowywanie sali konferencyjnej, (co w praktyce oznacza ustawianie krzeseł i wsypywanie paluszków do kubków) jest zwyczajnym oszustwem. Szczególnie, gdy po takim trzymiesięcznym okresie pracodawca wystawia referencje, w których pisze: ”energiczny, z inicjatywą, dobrze pracuje zespołowo, zdobył niezbędne doświadczenie biurowe”.

 

!-- Global site tag (gtag.js) - Google Analytics -->