Bibliotekarz w bibliotece publicznej | Zawód z pasją

Jak wygląda praca bibliotekarza? Czy jest nudna i monotonna? Czy cały dzień spędza się, owijając książki w szary papier i wypisując karty czytelnicze ołówkiem? Jak skutecznie zachęcać do pokochania literatury w dobie kultury obrazkowej? Czy to zawód przede wszystkim dla spokojnych kobiet? Czy bibliotekarze nie mają poczucia humoru? O swojej pracy opowiada Rafał Otto, pracownik Miejskiej Biblioteki Publicznej im. A. Asnyka w Kaliszu, absolwent bibliotekoznawstwa i informacji naukowej w kaliskiej filii UAM. 

Czego dowiesz się o Rafale i pracy bibliotekarza?

Jak wygląda praca bibliotekarza?

Dlaczego warto czytać?

Odpowiem tutaj cytatem ks. Pawła Antkiewicza, który znalazłem kiedyś w pewnym memie: „Czytaj, dużo czytaj. To najlepsza forma buntu, jaką masz. Otwartego umysły nie zabierze ci nikt”. A dla kochających czytanie biblioteka to miejsce idealne, żeby poszerzać horyzonty.

Jaka jest w tym świecie rola bibliotekarza? Jest strażnikiem kultu czytelnictwa?

Raczej przewodnikiem i partnerem dla czytelnika. Ma pomagać, a nie wyłącznie stać na straży zasobów bibliotecznych. Jakość biblioteki tworzą przede wszystkim wykwalifikowany personel oraz księgozbiór, który biblioteka posiada. Trzeba również wychodzić poza bibliotekę, żeby przyciągnąć nowych odbiorców. Ludzie wiedzą, że biblioteki istnieją, trzeba tylko pokazać, że to miejsce, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie i jest mile widziany.

Kiedy myślimy „bibliotekarz”, widzimy często kostyczną panią w nieokreślonym wieku. Tak to wygląda?

Myślę, że ten stereotyp jest trochę zużyty. Obecnie w zawodzie, uznawanym wcześniej jako ten „męski” czy ten „damski”, może pracować każdy. W samej Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka pracuje wielu panów. Ja pracuję tylko w jednej z filii, ale prawie w każdym oddziale naszej biblioteki pracuje jakoś mężczyzna. Co prawda może i brakuje nam koka, ale na pewno nie brakuje nam zapału i umiejętności do pracy. Zapał i umiejętności są ważne dla bibliotekarza. Nieważne, czy to kobieta, czy mężczyzna. Jeżeli osoba jest kompetentna, to i czytelnicy z chęcią będą do takiej placówki przychodzić. Można by pomyśleć, że mężczyzna nie będzie w stanie polecić czytelniczce dobrej książki obyczajowej czy romansu. Powiem nieskromnie, mimo że pracuję z dwoma koleżankami, to właśnie do mnie wiele pań przychodzi poprosić o to, bym pomógł wybrać im książkę – co jest bardzo miłe i satysfakcjonujące!

Inny stereotyp. Czy bibliotekarze pozbawieni są poczucia humoru?

Nie uogólniałbym – jak w każdym zawodzie mamy mniej i bardziej uśmiechniętych ludzi. Jednak osobiście mam wrażenie, że istnieje coś takiego, jak „poczucie humoru bibliotekarza”. Zdarzają się sytuacje, które bawią tylko bibliotekarzy. Czytelnicy przychodzą „przedłużyć książkę”, a ja często pytam „o ile centymetrów?”. Bawi mnie przekształcanie nazwisk autorów książek, przekręcanie tytułów, gdy czytelnik prosi o znalezienie lub polecenie książki „lekkiej i przyjemnej”, a po rozmowie okazuje, że bardziej od tej „lekkiej i przyjemnej” pasuje do niego thriller psychologiczny. Jednak to mi uświadamia, jak ważny jest bezpośredni kontakt z czytelnikiem i rozmowa, ponieważ dopiero wtedy tak naprawdę mogę mu pomóc wybrać coś ciekawego. Można powiedzieć, że najpierw należy przeprowadzić wywiad, a potem postawić „diagnozę” i czasami można poczuć się jak lekarz tylko nie ciała, a duszy… Przecież dobra książka, może być lekarstwem niemal na wszystko, np. stres, samotność, zmęczenie…

Uważa się, że praca bibliotekarza jest nudna, osoby na tym stanowisku niewiele robią, a ich głównym zajęciem w czasie pracy jest czytanie książek. Przecież inaczej nie znałyby wszystkich tytułów znajdujących się w bibliotece. Czy to prawda? 

Z takim poglądem niestety spotykam się dość często… Kiedy komuś opowiadam o tym gdzie pracuję, często pojawiają się komentarze typu: „A, to pewnie siedzisz i czytasz książki” lub „Och, też bym chciała, żeby płacono mi za czytanie książek”. Jest to bardzo krzywdzące. To tak jakby powiedzieć, że praca ekspedientki w sklepie spożywczym polega na jedzeniu, czy próbowaniu produktów, które sprzedaje. Czy to ma sens? Trzeba jednak cały czas uświadamiać społeczeństwu, że praca bibliotekarza nie na tym polega. Nas, bibliotekarzy, niestety widzi się tylko jako osoby podające książki, czy układające je na półce. To bardzo krzywdzące. Zdajemy jednak sobie sprawę, że wynika to z niewiedzy. Większość naszych obowiązków nie jest widoczna dla czytelnika na pierwszy rzut oka. Skąd byśmy wiedzieli, jaki mamy księgozbiór, gdybyśmy wcześniej go nie katalogowali? Skąd byłoby miejsce na nowe książki, jeżeli zdezaktualizowane lub zniszczone nie byłyby „ubytkowane”? Jak zyskalibyśmy nowych czytelników, gdybyśmy nie szykowali wystaw, czy imprez? To tylko niektóre z zadań, które niesie ten zawód. Przyjęło się, że to łatwy zawód. Przyjemny? Owszem. Łatwy – nie zgodzę się.

Kto wypożycza książki w bibliotece? Kim są czytelnicy?

Czytelnicy bywają różni, ale w zdecydowanej większości są ludźmi kulturalnymi, szanującymi książki. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, na szczęście jest to rzadkość. Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka nie ma prawa narzekać na brak czytelników. Filię, w której pracuję, dziennie odwiedza około 50 osób. Zdarzają się dni, gdy tych osób jest blisko 100. Jeśli pomnożymy tę liczbę przez wszystkie filie i Bibliotekę Główną, myślę, że otrzymamy bardzo dobry wynik. Wizyty młodzieży w głównej mierze opierają się na potrzebie wypożyczenia lektur. Jednak moim zdaniem, jeżeli będziemy traktowali młodzież jak przyjaciół, ona do nas wróci.

Podobno zanika sztuka czytania, zwłaszcza wśród dzieci.

Nie jestem mugolem, nie zgadzam się z tym stwierdzeniem :). Wszystko jednak jest związane z wzorcami, jakie widzą dzieci. Jeżeli będą widzieć dorosłych z telefonem, sięgną po telefon, jeżeli z książką – sięgną po książkę. Dlatego trzeba dawać dobry przykład, bo przecież czytać można wszędzie.

Ale po co biblioteka w XXI w.? Teraz wszyscy mają dostęp do ogromu publikacji w sieci. 

Wiele lat temu, kiedy pojawiały się audiobooki i e-booki, wróżono, że to będzie koniec książek. Tak się jednak nie stało i myślę, że się nie stanie. Książki elektroniczne będą pojawiały się razem z książkami drukowanymi jako alternatywa. Takie jest moje zdanie, każdy może wybrać to, co mu odpowiada. Ważne jest, aby korzystać z przyjemności czytania.

Trzeba się zastanowić, jacy ludzie przychodzą do biblioteki. Bardzo wielu to tacy, dla których obcowanie z wydrukowanym tekstem ma swoją wartość. Lubią szelest kartek, zapach papieru. To działania na zmysły, których nie zapewni e-book, ani audiobook. Można wtedy kupować książki do domu (co jest kosztowne) albo właśnie korzystać z zasobów bibliotecznych. Musimy troszczyć się o takich pasjonatów książek, dbając o dostawę nowości, dopytywać „stałych klientów” co chcieliby przeczytać.

Trzeba zauważyć różnorodne potrzeby naszych użytkowników. Jedni chcą mieć jak najszybciej w ręku nowość w formie papierowej, inni – zdecydowanie wolą formy elektroniczne. Nie wszyscy jeszcze wiedzą, że właśnie w bibliotece mogą uzyskać darmowy dostęp do e-booków i audiobooków.

Oczywiście we współczesnej bibliotece dalej na pierwszym miejscu są książki, jednak najważniejszą funkcją współczesnej biblioteki jest dostępność i działania prospołeczne. Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, z poszerzającymi się obszarami ubóstwa materialnego, kulturalnego i technologicznego. Biblioteki pomagają zwalczać wywołane sytuacją problemy społeczne. Po pierwsze bariera technologiczna – są osoby, które nie potrafią lub nie chcą korzystać z książek w formie wirtualnej. Bywa i tak, że w uboższych społecznościach lokalnych biblioteka jest właśnie tym miejscem, gdzie można swobodnie skorzystać z Internetu. W przypadku filii, w której pracuję, wielu naszych czytelników to seniorzy. Wiele starszych osób nie ma dostępu do komputera czy Internetu, dla nich bardzo ważna jest książka, kontakt z biblioteką i bibliotekarzem. Codziennie słyszę od czytelników: „Jak dobrze, że jesteście”. Oczywiście nie wszyscy czytelnicy to osoby starsze. Sztuką jest jednak, żeby zatrzymać u siebie młodszego czytelnika, ale i szukać nowych. 

No właśnie. Mówi się, że żyjemy w czasach wirtualnej kultury obrazkowej, upadku komunikacji tekstowej, druku. Jak dzisiaj zachęcić skutecznie do czytania?

Myślę, że nikt nie ma gotowej recepty na zachęcanie ludzi, zwłaszcza młodych, do korzystania z biblioteki, a szkoda. Staramy się dotrzeć do czytelnika każdym możliwym sposobem. Na pewno warto wykorzystać możliwości, jakie daje Internet i nowe media, żeby promować czytelnictwo i samą bibliotekę. Tworzymy filmy, blogi, wideoblogi, podcasty, wirtualne tutoriale, przeprowadzamy wywiady,  piszemy posty w social mediach. Wykorzystujemy gry internetowe, aplikacje mobilne, gry miejskie, a moje koleżanki i koledzy powoli stają się celebrytami Internetu. Nagrywamy filmy edukacyjne i dokumentalne. 

Polecam kanał na YouTube „Miejska Biblioteka im. A. Asnyka w Kaliszu”. Tam można znaleźć nie tylko filmy dotyczące książek, ale również inne nasze produkcje, jak „Aleja dam i dyktatorów” (dziewięć odcinków przybliżających historię Alei Wolności w Kaliszu), „Kaliskie ogrody pamięci” (wirtualny spacer po trzech nekropoliach przy Rogatce). Kto chce poznać przygody Stefana Szolca-Rogozińskego, powinien zagrać na www.zKaliszaDoKamerunu.pl. Jeśli kogoś interesuje historia Szczypiorna oraz to, w jakiej mierze uczestniczyliśmy w tworzeniu zrębów państwowości po I wojnie, może ściągnąć na smartfon darmową aplikację Action Track i zeskanować kod (na www.mbp.kalisz.pl) naszej gry „Kaliskie ścieżki w wojnie polsko-bolszewickiej”. Właśnie ruszyły prace nad filmowym projektem „Tu rodziła się niepodległość” realizowanym z dotacji Funduszu Patriotycznego. Tak jak ważne są dla nas książki, tak samo historia i kultura naszego regionu.

Ale „wirtualna biblioteka”, działania w Internecie to nie to samo, co wizyta w bibliotece.

To prawda. Internet i multimedia oraz wszystkie prowadzone przez nas działania, to także narzędzia pozwalające „ściągnąć” potencjalnych czytelników. Jest wiele osób, które dużo czytają, ale biblioteki omijają dużym łukiem. Musimy pokazać, że biblioteka to nie tylko zakurzone regały, ale inspirujące miejsce, tak żeby czytelnik chciał do nas przyjść i później wrócić. Dlatego organizujemy wiele wydarzeń, zarówno w murach bibliotecznych, jak i wychodząc „do czytelnika”.

Jakie wydarzenia organizuje kaliska biblioteka?

Przede wszystkim klasyka – spotkania literackie, możliwość porozmawiania z autorami książek. Poza tym inne wydarzenia kulturalne np. wystawy plastyczne. Każda filia, która ma odrobinę wolnej przestrzeni, organizuje co najmniej kilka wystaw w roku. Warto pamiętać, że nasza instytucja jest odpowiedzialna za Narodowe Czytanie oraz organizuje Tydzień Bibliotek, Noc Bibliotek i uczestniczy w Europejskich Dniach Dziedzictwa.

Ostatnio staliśmy się specjalistami od ekspozycji plenerowych. Co roku w czerwcu bibliotekarze obchodzą Ogólnopolskie Święto Wolnych Książek. Z tej okazji każda nasza filia otwiera swoje regały z książkami uwolnionymi. „Moja” filia nr 2 dodatkowo zorganizowała plenerowe czytanie dla przedszkolaków z Niepublicznego Przedszkola Jacka i Agatki. Uwolnione książki były również podziękowaniem za uczestnictwo w rajdzie rowerowym pt. „Odjazdowy Bibliotekarz”, który ostatnio organizowaliśmy. Bardzo ważne jest kształtowanie nawyków czytelniczych od najmłodszych lat – to zaowocuje w przyszłości, dlatego wiele naszych wydarzeń przygotowujemy z myślą o dzieciach i rodzicach. Tutaj pomaga współpraca z bibliotekarzami szkolnymi i nauczycielami. Podczas akcji „Literka do literki, grosik do grosika” zachęcaliśmy do odwiedzenia biblioteki przedszkolaków i uczniów klas 1 – 3. W tej akcji udział wzięło ponad 400 dzieci! Za każdą wizytę w bibliotece dostawały naklejkę i gdy uzbierały ich komplet – szły do PKO Banku Polskiego (głównego partnera akcji) po odbiór nagrody. Wcześniej była też akcja „Zostań Supermolem Bibliotecznym” – dzieciaki zbierały stempelki, a nagrodą był medal. 

Ważnym sprawdzianem był dla nas czas pandemii. Bardzo ważne było, aby dać odczuć czytelnikowi, że nie został sam. Uruchomiliśmy w tym czasie akcję „Tom w Dom”, która skierowana jest przede wszystkim do osób starszych, schorowanych. Polega na tym, że koledzy-bibliotekarze dowożą książki do czytelników, którzy nie mogą sami do nas dotrzeć. Ta akcja pokazała, że każdy czytelnik jest dla nas ważny i jeżeli nie może do nas przyjść – my przyjdziemy do niego! Jeżeli zaś chodzi o codzienną pracę i kontakt – myślę, że ważne tutaj jest zrozumienie i empatia. Biblioteka ma być miejscem, do którego chce się przychodzić. Gry, zabawy, akcje ze sponsorami, konkursy – wszystko da się połączyć z literaturą, i to jest piękne. 

Czy warto zostać bibliotekarzem?

Skąd się wzięło marzenie o pracy w bibliotece? 

Główną rolę w moim wychowaniu, zaraz obok rodziców, odegrali moi dziadkowie, z którymi również mieszkałem. To właśnie mój świętej pamięci dziadek towarzyszył mi w moich pierwszych krokach do biblioteki, jak się później okazało ku moim marzeniom. Miałem wtedy na pewno mniej niż 6 lat. Czy była to moja prośba, czy może intencja mojego dziadka – nie pamiętam, ale cieszę się, że tak się stało. Zabawne jest to, że zapisałem się do placówki, w której teraz pracuję, czyli w filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka, a zapisywała mnie wówczas osoba, która dziś jest moją przełożoną.

I już wtedy pomyślał Pan „będę bibliotekarzem”?

Nie do końca. Oczywiście lubiłem czytać książki i chodzić do biblioteki. W latach szkolnych byłem raczej samotnikiem, z niewielkim gronem znajomych, kolegów i przyjaciół. Jednak w szkole podstawowej i w gimnazjum (obecnie Szkoła Podstawowa nr 18 w Kaliszu) uczęszczałem do klasy sportowej. Do tej samej szkoły uczęszczała moja starsza siostra, która odnosiła niemałe sukcesy sportowe. Obrałem wprawdzie podobną ścieżkę, jednak poszedłem pod prąd. Po podstawówce z kolei wybrałem Technikum Budowy Fortepianów im. Gustawa Arnolda Fibigera, ponieważ mój tata pracuje w tym zawodzie. Myślałem, że może podążę jego śladem, jednak tak się nie stało. W klasie sportowej, zamiast biegać wraz z innymi po boisku, wolałem spędzać czas w bibliotece i pomagać paniom bibliotekarkom. Podobnie było na dalszym etapie nauki. Ciągnęło mnie do biblioteki, gdzie spędzałem mnóstwo czasu na przerwach, a nawet po lekcjach. Zaszywałem się między regałami pełnymi książek, pomagając bibliotekarce wprowadzać kolejne pozycje do katalogu. Można powiedzieć, że im dłużej zgłębiałem tajniki biblioteki, pracy tam, tym bardziej mnie to pociągało, a moja fascynacja rosła.

To jak trafił Pan do pracy w bibliotece?

Kończąc technikum i zdając maturę, zastanawiałem się, co dalej zrobić z moim życiem? Zacząć pracę w jakimkolwiek zawodzie, czy może jednak iść na studia. Muszę przyznać, że nie była to łatwa decyzja. Wiedziałem jednak, że jeżeli mam kontynuować naukę, to musi to być kierunek zgodny z moimi zainteresowaniami. W technikum uczestniczyłem w dniach otwartych Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego UAM w Kaliszu. Większość uczniów z mojej klasy była najbardziej zainteresowana kierunkiem artystycznym w zakresie sztuk muzycznych. Ze mną było inaczej. To właśnie wtedy doznałem olśnienia, gdy dowiedziałem się, że jest taki kierunek, jak bibliotekoznawstwo i informacja naukowa. Pamiętam, że pomyślałem wtedy – „BINGO! To jest to!” Szczerze mówiąc, wcześniej nigdy nie słyszałem o takim kierunku. Czekając na wyniki matur i egzaminu zawodowego, wiedziałem, gdzie skieruję swoje kroki. I nie żałuję. Poznałem tutaj świetnych ludzi, którzy są znawcami i miłośnikami książek.

Jak wygląda ścieżka kariery w tym zawodzie?

Praca bibliotekarza to przede wszystkim rozwój indywidualny, pogłębianie kompetencji. Każda biblioteka ma dosyć płaską strukturę – jest kierownik biblioteki lub filii i pracownicy merytoryczni oraz administracyjni. Jeśli ktoś rozważa awans, to może to być głównie zdobywanie nowych kompetencji. Być może czasami zmiana rodzaju biblioteki – z powszechnej, publicznej albo szkolnej na specjalistyczną, np. przy instytucji naukowej, gdzie w grę wchodzą też prace badawcze czy archiwistyczne. Jestem na początku swojej kariery, więc na razie o tym nie myślę. Pracuję w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Adama Asnyka od prawie dwóch lat. Jak będzie wyglądała ta ścieżka, po prostu nie wiem. Chcę wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafię i mam nadzieję, że wiele wspaniałych lat pracy jeszcze przede mną. Lubię kontakt z czytelnikami, cieszę się, że mogę im pomóc, i że do mnie wracają, prosząc o polecenie kolejnej książki. Sprawia mi dużo radości przyjmowanie nowych czytelników.

Jakie widzi Pan jasne strony pracy, a co jest mniej przyjemne?

Nie przychodzi mi na myśl nic, o czym mógłbym powiedzieć, że nie lubię w mojej pracy. Każdy chyba marzy o tym, by pracować przy czymś, co się kocha. Lubię, kiedy czytelnik docenia moją pracę i prosi, aby mu coś wybrać, bo wszystko, co mu poleciłem „było super”. Bardzo Lubię kontakt z czytelnikiem – inteligentne rozmowy o książkach i o życiu. Każdy dzień pokazuje mi, że nie jestem tylko bibliotekarzem, czasem muszę być np. psychologiem, powiernikiem, przyjacielem lub po prostu dobrym, cierpliwym słuchaczem :).

Czy obcując z książkami zawodowo nadal lubi Pan czytać „prywatnie”?

Zastanawiam się, czy istnieje jakiś bibliotekarz, który nie lubi czytać książek… Łapię wszystko, co wpadnie mi w ręce. Dotyczy to zarówno książek, jak i muzyki czy filmów. Jestem osobą, która nie ma swoich ulubionych twórców czy gatunków. Nie pogardzę romansem, horrorem, powieścią obyczajową czy kryminałem. Ostatnio jednak najprzyjemniej czyta mi się thrillery psychologiczne oraz komedie kryminalne. Niedawno zakochałem się w niemieckim autorze thrillerów psychologicznych, więc w tym momencie powiem – Sebastian Fitzek.

Poza czytaniem książek w wolnym czasie też słucham muzyki, odbywam szaleńczo wciągające partie gier planszowych z przyjaciółmi, gram w gry komputerowe. Hobby? Jeżeli można to tak określić, to moim hobby jest… Konkurs Piosenki Eurowizji… Mam świra na tym punkcie, o czym wiedzą wszyscy moi znajomi. Oprócz tego kolekcjonuję gry planszowe.

Ma Pan ulubioną książkę, do której lubi Pan wracać?

Nie mam jednej. Jeżeli jednak musiałbym coś polecić – nie byłbym oryginalny… zacząłem przygodę z czytaniem od serii książek o Harrym Potterze. To lektura dla każdego – i mniejszego i większego. Do tej pory do nich wracam. Dorosłym w tych smutnych czasach pandemii przyda się trochę uśmiechu. Mistrzem Polski dla mnie w tej kategorii jest ostatnio Jacek Galiński. Wykreowana przez niego emerytka Zofia Wilkońska jest postacią, przy której nie sposób się nudzić. Przy okazji na zakończenie zachowam się jak typowy bibliotekarz – te książki znajdziecie u nas w bibliotece – zapraszam do odwiedzin i wypożyczeń!

Jak zostać bibliotekarzem?

Jakie studia najlepiej przygotowują do tej pracy?

Najbardziej oczywistym kierunkiem studiów jest informacja naukowa i bibliotekoznawstwo. Można pracować w bibliotece także po innych studiach, jednak tylko ten kierunek studiów daje największe uprawnienia. Tylko po nim można pracować w bibliotece szkolnej i pedagogicznej. Daje też odpowiednie kompetencje. Ja na studiach na UAM w Kaliszu nauczyłem się bardzo dużo, jak być kompetentnym bibliotekarzem. To właśnie dzięki nim rozwinąłem swoje umiejętności, zdobyłem odpowiednią wiedzę. Jeśli biblioteki szukają kandydatów do pracy, zwykle korzystają z wiedzy i umiejętności absolwentów „mojego” kierunku. Właśnie wśród nich szukają odpowiednio przygotowanych, kompetentnych pracowników.

Chcesz – jak Rafał – studiować bibliotekoznawstwo?

Sprawdź, jak studiuje się na uczelni, na której studiował: kaliskim Wydziale Pedagogiczno-Artystycznym poznańskiego UAM. Uwaga: możesz mieszkać podczas studiów w akademiku.

Jak studiuje się bibliotekoznawstwo w Kaliszu?

Czy to trudne studia?

Myślę, że żadne studia nie są łatwe. Ważne jest przede wszystkim to, by sprawiały nam przyjemność, żeby to, czego się uczymy, nie było dla nas obciążeniem. Jedne przedmioty były łatwiejsze, inne trudniejsze, ale wszystkie były bardzo ważne i ciekawe, począwszy od ogólnych, kończąc na specjalistycznych. Atmosfera studiowania na tym kierunku w kaliskiej filii UAM też była bardzo przyjemna. Czuć było duże wsparcie ze strony wykładowców i innych studentów, można się było poczuć jak w rodzinie.

Co z programu studiów najbardziej przydaje się w późniejszej pracy?

Praca bibliotekarza to swoisty „miks” praktyki i teorii. W trakcie studiów nawet przedmioty teoretyczne wykładowcy prowadzili w taki sposób, żeby były ciekawe. Z perspektywy czasu wiem, że najbardziej przydatne były przedmioty, które prowadziła pani Elżbieta Pieszak, m.in. formalne opracowanie zbiorów – katalogowanie, norma do hasła osobowego, norma do opisu bibliograficznego, analiza i opracowanie dokumentów, klasyfikowanie, opracowanie dokumentów elektronicznych, czy zautomatyzowane systemy biblioteczne, czyli działanie na programie wykorzystywanym w większości bibliotek – SOWA/SQL. Wszystko to na co dzień jest potrzebne w pracy bibliotekarza. Ważnymi przedmiotami były też infobrokerskie, ułatwiające prowadzenie blogów, stron biblioteki, dające umiejętności wyszukiwania informacji, wszystkie te umiejętności teraz wykorzystuję w pracy. Z uśmiechem wspominam zajęcia praktyczne z wcześniej wspomnianą już panią Pieszak, zajęcia o tematyce informatycznej (np. bazy danych) z panem dr. Bohdanem Głębockim czy też infobrokerskie zajęcia z panem dr. Pawłem Piekarskim, czy panią dr Eweliną Poniedziałek. Wspomnienia powodują, że chciałoby się, choć na chwilę wrócić do tych sal…. Bardzo miło wspominam również wyjazdy do bibliotek w innych miastach.

Co poradziłby Pan osobie, która chce pracować w bibliotece?

Poradziłbym takiej osobie, by była śmiała, życzliwa i nie bała się przedstawiać własnych pomysłów.

Koniec artykułu. Może sprawdzisz inne treści?
Portal Studia.pl wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci pełnego dostępu do jego funkcjonalności i gromadzeniu danych analitycznych. View more
Akceptuję